Pogoda tylko nas nie rozpieszcza.
Po raz kolejny cieszę się, że urlop zaplanowaliśmy na czerwiec!
Aura milsza, dnie dłuższe, ludzi mniej, lżej dla portfela....
I co jeszcze ważne... całe lato przed nami!
Ile to jeszcze wolnych dni do końca wakacji?
Kilka niedziel będzie...na plażowanie na plaży (plażeńce) koło młyna Pana Leszka - choćby w kaloszach, choćby w sweterkach, ale razem!
A zabawne jest to, że w erze plastiku i wszelakiego dobrodziejstwa chińskiego - największą uciechę na wsi można mieć z rzucania kamieniami do wody, puszczania patyków czy kory na rzekę imitującą łódki i statki, karmienia rybek piaskiem z brzegu. To nic, że woda w kaloszach! To nic, że błoto na rękawach! Ale uciecha jaka!
Uczymy się też pracować nad wyobraźnią...
- Filip, widzisz kaczki?!
- "Nieee"
- To spójrz przez lornetkę!
- "Ooo! teraz widzę! I ciebie też!"
- "i zobacz, tata, jesce młynarecki siedzą koło młyna!"
A, tu cała czwórka na rampie młyńskiej - prawie jak 100 lat temu...





