piątek, 28 października 2016

Deszczowo...

Deszczowo... Niemal cały październik zapłakany... Przebłyski słońca, jeśli są, to trwają krótko...
Nie można nacieszyć się z jesieni, z jej kolorów, z prac ogrodowych, z zaplanowanych na tę porę roku inwestycji działkowych...
Dzięki Stachowi udało się zrobić dwie pary nowych drzwi do naszej piwniczki. Stare były już tak spróchniałe, że nie stanowiły żadnego zabezpieczenia. Brakuje co prawda skobelka, ale okucia i zawiasy przełożone są od starych wrót.
Jak już kiedyś pisałem, nie mam na tą chwilę czasu i wolnych środków finansowych, aby estetyczniej wykończyć nasz zabytek. Czekam, aż ładnie i gęsto obrośnie winobluszczem... 




Moknie też naszykowany przez tatę Stacha materiał na drewutnię...
Kotwy zabetonowane czekają tylko na bezdeszczową pogodę i zaprzyjaźnionych cieśli. Oby znaleźli parę dni na zestawienie budowli... Może w listopadzie! Zobaczymy...


W ogrodzie - już listopadowo: pierwsze przymrozki zniszczyły ostatnie kwiaty i delikatne liście winogronu, orzecha i dalii, a liście z innych kilkudziesięciu moich drzew lecą na potęgę!



Ostatnia różyczka wydaje się być najwytrwalszą!










Dom skryty w kolorowych liściach czeka na nasz przyjazd...
Może będzie okazja - wszak idą dwa długie weekendy!




piątek, 21 października 2016

Jesiennie...

Jesień przyszła na dobre...
Przywitała nas deszczem, chłodem i zapaleniem gardeł...
Leczyliśmy się rotacyjnie, z zachowaniem teorii łańcuchowej.
Kilka dni wyjętych z nauki, pracy, nie mówiąc już o jakichkolwiek atrakcjach pozadomowych.


Na szczęście wirus uciekł równie szybko, jak do nas przyszedł. Obyło się bez antybiotyków i innych nieprzyjemności. Na kontroli u pani doktor w przychodni dostaliśmy zalecenie hartowania.
Więc korzystając z przebłysku pogody wymknęliśmy się na mały spacer.
Wybór padł na skraj Puszczy Kozienickiej, sąsiadujący z zalewem w Jedlni Letnisko.
Podpatrywaliśmy wędkarzy. Znaleźliśmy ślady roboty bobrów - zwalone, a raczej zgryzione, duże drzewo. Powisieliśmy na gałęziach niczym małpy. Urządziliśmy mały piknik z kanapkami i gorącą herbatą z termosa.
Radosne i warte zapamiętania są takie wspólne chwile...


















czwartek, 20 października 2016

Moja kochana Jubilatka Tosia!

Moja Perełka Tosia własnie skończyła 6 lat!
I od razu - pierwszego dnia po rozpoczęciu poszła do swojej "zeróweczki" z cukierkami dla koleżanek i kolegów.