Zimowo się zrobiło...
Te parę dni mrozów po Świętach zamieniło staw koło młyna w bezpieczne lodowisko.
Pokrywa lodowa sięgała gdzieś około 20 cm.
Miło było pobawić się na dworze, poślizgać, zmarznąć, przemoczyć spodnie i rękawiczki, a później jeszcze fajniejsze było grzanie i suszenie przy ogniu (szczególnie dla mnie).





