Lato minęło bezpowrotnie...
Złota jesień również...
Teraz trwa ta niezłota, zimna, wietrzna, pluchowata...
Parę dni temu spadł już pierwszy śnieg... I zima za pasem!
Dobrze, że dzień wcześniej pograbiłem liście i skosiłem ostatnią trawę.
Słonko tak jaskrawie świeciło, że nic nie zapowiadało niedzielnej śnieżycy.
Tonia dzielnie pomagała mi w pracy, a Ignaś biegał z aparatem uwieczniając nas na fotografiach.
Kilka dni temu obchodziliśmy 100-lecie odzyskania niepodległości.
Tradycyjnie już nie mogło nas zabraknąć na uroczystościach.
Urosła mi już ta moja gwardia!
Kocham ten czas, kiedy możemy uciec z miasta i wolne chwile spędzać na wsi grzejąc się przy kominku w blasku migoczącego ognia...







