sobota, 19 listopada 2016

Wstęp do mojej genealogii - dziadek Lolek strażakiem...

Wszystko się zaczęło od wspomnień związanych z dziadkiem Lolkiem...
Kiedyś pisałem o tym, co zostało o dziadku w pamięci mojej mamy - historia życia i wspomnienia z pływania po świecie.
Niestety, babcia Marysia, u schyłku swojego życia, skutecznie rozprawiła się z większością papierowych pamiątek po dziadku i innych członkach rodziny - o zgrozo, puściła je z dymem w swoim piecu kaflowym! Wydawało jej się, że jak minęło już tyle czasu, jak większości osób już nie ma na tym świecie, jak nikt nich nie zna lub nie poznaje, to można je wyrzucić, zniszczyć, bo nikogo nie będą nigdy interesowały... Nie pomyślała o mnie... Szkoda, że tak się stało! Ocalała niewielka ilość zdjęć i kartek pocztowych z podróży dziadka, którą moja mama przechwyciła od niej trochę wcześniej do swojego domowego archiwum - pewnie zabrałaby więcej, gdyby wiedziała, jak babcia je potraktuje. Dołożyła się do tego grupka fotografii przywiezionych z Wrocławia po śmierci cioci Irki...
Teraz muszę sklejać historię z tej garstki pamiątek, którą mam...
Od wielu tygodni, nie śpiąc po nocach, odtwarzam jego historię i sięgam w daleką przeszłość.
Na tę chwilę jest dużo pytań i niewiadomych pozostających bez odpowiedzi: Kiedy został strażakiem? Przed rozpoczęciem pracy na słynnych polskich statkach transatlantyckich, czy po? Czy pływał już jako strażak, czy w innym charakterze? Kiedy zaczął pływać? Na jakich statkach pracował oprócz "Pułaskiego"? Kiedy rozpoczął służbę w miejskiej straży pożarnej w Radomiu?
W trakcie poszukiwań, doszukałem się w sieci, bardzo ciekawych faktów. Znalazłem informacje o wielu moich przodkach, w tym o rodzinie dziadka Lolka. Dowiedziałem się, że pochodził z bardzo znacznej rodziny, która cieszyła się przez wiele lat uznaniem w Kunowie i okolicach. Przodkowie dziadziusia pięknie zasłużyli dla Polski i na stałe wpisali się w karty jej historii  - walczyli w kampaniach napoleońskich, powstaniu listopadowym i styczniowym..., ale o tym następnym razem, bo zapowiada się długa opowieść...
Teraz kilka wspomnień o dziadku Lolku z czasów kiedy był strażakiem związanym w radomskimi zastępami: miejską strażą pożarną i zabezpieczeniem przeciwpożarowym radomskich zakładów pracy - Metalowych (słynnego Łucznika zwanego po wojnie Walterem), RWT (T-9) i ZNTK.

Odszukuję fakty z zatrudnienia dziadka, ale czeka mnie jeszcze wiele nieprzespanych nocy i wiele dni w różnych archiwach w poszukiwaniu śladów po nim.

W tym miejscu mam gorącą prośbę do tych z Was, którzy tutaj trafili, a mogliby mieć dla mnie jakieś wiadomości lub zdjęcia, którymi mogliby się ze mną podzielić. Bardzo Was proszę, jeśli macie, prześlijcie do mnie choć skany na mojego maila naidrokp@gmail.com . W rewanżu przekażę należące do mnie fotografie zeskanowane w bardzo dobrej jakości!

Tutaj ciekawe zdjęcie grupowe przedstawiające ekipę strażaków z Zakładów Metalowych w Radomiu na ćwiczeniach w folwarku Wośniki w 1952r. - tak zanotował dziadek na odwrocie tej fotografii (dziadziuś stoi w koszuli - pierwszy z prawej):


Twarze słabo rozpoznawalne, choć Komendanta, można rozpoznać! Po pierwszym zdjęciu można przypuszczać, że dziadek, to ten zuch w koszuli, co asekuruje strażaka stojącego na drabinie, trzymając linę odciągową:


W mundurze strażackim brał również ślub z babcią w marcu 1943 roku:


Przekrój wzrostu radomskich strażaków - widać, że przeważali niewysocy, ale wielkoludy też służyli! Ta fotografia zrobiona prawdopodobnie w czasach okupacji hitlerowskiej na terenie jednostki strażackiej przy obecnej ulicy Traugutta w Radomiu.
Mimo, że mocne cienie od hełmów zasłoniły chłopakom oczy, to po rysach można poznać, że dziadek, to ten jeden ze "strażackich krasnali" - stojący z lewej strony na fotografii:

Brak komentarzy: