Zamorskie podróże Dziadka Lolka

Zdjęć, upamiętniających wyprawy morskie Dziadka Lolka (Józefa Leona Nowakowskiego) mam dosłownie kilka. To nie to, co teraz - kiedy możliwość zrobienia zdjęcia ma niemal każdy i można ich zrobić prawie nieskończenie wiele, a aparat fotograficzny ma każde dziecko w telefonie komórkowym. Tych parę, które mam, można zobaczyć na stronie opowiadającej o moim dziadku. Na pokładzie s/s "Pułaskiego", pod palmami gdzieś w tropikach, na spacerach z kolegami ze statku. Moja mama opowiada, że pływał także na "Sobieskim" i "Batorym", ale, w odróżnieniu od "Pułaskiego", nie mam na to żadnych dowodów. Jedynie ślady w postaci odwiedzonych przez niego miast i krajów z tych pocztówek oraz paszport wystawiony we Włoszech w 1947r. wskazują na to, że była to trasa kilku przedwojennych polskich flagowych okrętów -porównałem ją z wpisami w sieci o historii tych transatlantyków. Dawniej pamiątką z podróży były właśnie pocztówki lub inne drobnostki przywożone ze sobą lub przysyłane dla rodziny i przyjaciół. Właśnie takim wspomnieniem Dziadka jest dla mnie plik trzydziestuparu pocztówek, które w mojej rodzinie ostały się, po tych niemalże 80-ciu latach, od tamtych wyjazdów. Można na nich zobaczyć, jak wyglądały Buenos Aires, Genua, Neapol, Portofino, Nowy Jork, Rio de Janeiro i Vitoria w pierwszej połowie XX wieku - a dokładniej w latach 1936 - 1947 z przerwą na II wojnę światową.
Wspaniałą rzeczą jest dyplom, ręcznie malowany, upamiętniający chrzest równikowy, podczas pierwszego rejsu na "Pułaskim" i nadanie dziadziusiowi morskiego imienia "Makrela". Nie znam genezy zatrudnienia młodego Lolka na statkach, ale z tego co opowiadała babcia Marysia i mama, miało to związek z tym, że na co dzień był strażakiem - więc może stanowił element zabezpieczenia przeciwpożarowego statku, na wypadek jakiegoś wypadku. Jednakże, jak się nic nie działo (czyli nie paliło się), dziadek wykonywał obowiązki stewarda. Jedno ze zdjęć upamiętnia zbiorową wigilię z 1937r. na statku w gronie obsługi wraz z kapitanem.
Na znaczkach pocztowych można dopatrzyć się, zamiast zwykłego datownika, specjalnego stempla pocztowego z poczty okrętowej na s/s "Pułaskim".
Podziwiajmy kunszt dawnej fotografii oraz umiejętność kaligrafii, czyli starannego i estetycznego pisma, w czasach, kiedy zamiast smsów, mmsów i e-maili pisało się listy i przesyłało pocztówki z pozdrowieniami, a otrzymanie tych kilku słów, było dla bliskich tak ważne, że trzymało się je z miłością przez pokolenia...

Pierwsza i najstarsza kartka... napisana przez niespełna 25-letniego Leona do swojej matki i siostry Ireny z dnia 28. maja 1936r. z Buenos Aires:




Genua - Włochy

Pocztówka adresowana do swojej żony Marii, na adres miejsca pracy - Wydziału Gospodarczego Zarządu Miejskiego w radomskim ratuszu, w czerwcu 1947r. - jest to ślad, że JLN zaokrętowany był wówczas na ms "Sobieskim", który podobno nie pod polską banderą, ale z polską załogą pływał wówczas na trasie Neapol-Genua-Cannes-Halifax-Nowy Jork:








Neapol i dymiący Wezuwiusz:





Jedyna "kolorowa" pocztówka z tej kolekcji, z Portofino:
A to już Nowy Jork



Tu jeszcze włoskie miasto Rapallo:
Tym razem Brazylia - Rio de Janeiro:


Widoczny stempel z poczty na s/s "Pułaskim":





Na odwrocie pocztówki napisano odręcznie atramentem - Trynidad, niestety nie potrafię tego zweryfikować...
Tu zagadka. Kartka podpisana, że przedstawia panoramę Victorii. Czy chodzi o miasto Vitoria znajdujące się na wybrzeżu Brazyli? I też wyraźna pieczęć "Pułaskiego":


Brak komentarzy: