czwartek, 23 października 2014

Forester

Spełniłem swoje małe marzenie...
27 września stałem się posiadaczem ładnego i zadbanego Subaru Forestera.
Jak Filipek zobaczył auto, jego oczy i uśmiech na twarzy wyrażały nieopisaną euforię.
Pełen podekscytowania powiedział: "Tatko, ale obiecaj mi, że nigdy nie sprzedasz tego samochodu..."
Widać, jacy dumni...


piątek, 25 lipca 2014

Lipiec 2014!

Mój najstarszy syn Filipek, ukończył 1-szą klasę! Z wyróżnieniem, z dyplomami! Tata jest dumny jak paw!

Ignaś, pożegnał się z przedszkolem i jako sześciolatek rozpocznie naukę w pierwszej klasie. Nie może się doczekać, kiedy zacznie się rok szkolny! Tutaj na ostatnim przedszkolnym występie.

W czerwcu i lipcu nigdzie nie pojechaliśmy. Pierwszy raz od kilku lat, kiedy drugą połowę czerwca spędzaliśmy nad morzem w uroczych Dębkach. Niestety w tym roku urlopy zaplanowane później, na drugi miesiąc wakacji, czyli sierpień (w planach tym razem Pieniny!).
Nidzie nie pojechaliśmy, to znaczy gdzieś dalej - nad morze, w góry...
Powszednie dni zlatują nam w Radomiu. Pomiędzy pracą próbujemy zorganizować naszej trójce wakacyjne rozrywki: kino, basen, sala lub plac zabaw, park, przejażdżki rowerowe... 
Nie możemy się doczekać natomiast weekendów, aby prysnąć, choć na kilka chwil, na naszą wioskę!
Cieszę się, że nie jesteśmy skazani, tak jak inne mieszczuchy, na przeżywanie letnich skwarów w nagrzanym blokowisku.
Nie ma to jak kąpiel w upalne południe na własnej działce w prywatnym basenie! :-)

Albo harce w rzeczce, która szemrze sobie tuż za naszym płotem (a po lipcowych burzach woda przybrała do komfortowego stanu i sięga nawet do kolan).

A jak nam tego mało, to zawsze możemy pomoczyć ciała w malowniczych niedalekich Chlewiskach, nad zalewem ośrodka wypoczynkowego Mexicana.

A jak się już pokąpiemy, nabiegamy i zgłodniejemy, to jakże smakuje kiełbaska z ogniska..., palce lizać!
Czasami biwakują z nami nasi Przyjaciele i goście (tutaj babcia Lenka i Olafek) ...


A jak trzeba wracać do miasta, to włos się jeży na głowie...,
a Tosia krzyczy: "Nie chcę do miasta, ja chcę zostać tutaj!"

I znowu odliczamy dni do kolejnego piątku!
Torby spakowane! Zaraz wyjeżdżamy!
Miejmy na dzieję, że słoneczko dopisze, kości i skórę wygrzeje!
Prognozy są obiecujące...







piątek, 9 maja 2014

Sezon 2014 - rozpoczęty

Sezon wiejski rozpoczęliśmy wyjazdem na majówkę, czyli długi weekend od 30 kwietnia do 4 maja.
Zabraliśmy ze sobą rowery, aby mieć komplet - czyli każdy ma swój i nie ma kłótni i wzajemnego zrzucania się.
Pogoda pierwszych 2 dni dopisała.
Była i jazda na rowerach i grill i inne zabawy na powietrzu...


3 maja przyszło załamanie pogody, ale widać było potrzebne!
Jak miło było posiedzieć w domku i pogrzać się przy kominku!

środa, 29 stycznia 2014

Minął kolejny rok...

Minął kolejny rok w moim (naszym) życiu...
Rok niepisania i niewidoczności bloga.
Zleciał pod hasłem sieci internetowej nad moim miastem ...
Sieć jest, działa, mieszkańcy korzystają.
Znowu ktoś od nas odszedł, na zawsze, do aniołów...
Patrzy na nas teraz z góry... Ciocia Józia...

Dzieciaczki rosną, Tosia poszła już do przedszkola, Ignaś będzie go kończył, a Filipek już jest pierwszoklasistą.

Jesień i zima była łaskawa, ale do czasu...
Ostatni tydzień nas zaskoczył...
W innych częściach kraju może to częstsze zjawisko, ale u nas zdarza się rzadko, a na pewno nie trwa tak długo. Mówię o gołoledzi i oblodzeniu wszystkiego, łącznie z najdrobniejszymi gałązkami drzew.
W niedzielę wieczorem byłem na swojej wsi - zajrzałam do domku, sprawdzić, czy konwektory włączone utrzymują dodatnią temperaturę, przepalić w kominku, naszykować drew na kolejny raz...
A tu wszystko skute lodem!
Dzięki lampom przydrożnym zrobiłem kilka zdjęć.


Niebawem ferie, może zobaczymy zimowe góry - jest taki plan...