środa, 25 stycznia 2012

Święta, święta i po świętach

Zleciał grudzień i styczeń prawie też...
Dzieci chorowite...
Wirusy, katary, kaszle, osłabienia...
Zajęcia weekendowe nie pozwalają na wyjazdy...
Domek odwiedzam na krótko - co ok. 10 dni. Wpadam zobaczyć, czy wszystko ok (woda, okna, drzwi), przepalić w kominku i uciekam do mojej kochanej Gawiedzi.
Czekam na śnieg i mrozek, aby chociaż przez dzień lub dwa pobawić się z dziećmi na saneczkach i pogrzać zmarzłe rączki przy ogniu...
A tu jak na złość chlapa lub brak śniegu i wirusy!

Choineczka, którą ubrałem na święta, czeka na nas cierpliwie - ma jeszcze trochę czasu do "Matki Boskiej Gromnicznej". Dobrze się trzyma, bo odcięte gałązki z podwórkowego świerka stoją zanurzone w wiadrze z wodą - mają wilgoć i chłód.
Może nacieszymy oczy jej widokiem i lampkami, zanim trzeba będzie ją rozebrać...

Brak komentarzy: