piątek, 12 października 2012

Grzybobranie...

Jesień mamy piękną tego roku!
Wydawałoby się, że suchą!
Sąsiad - zapalony grzybiarz - twierdzi, że grzybów w tym roku jak na lekarstwo...
A u mnie...?
Całkiem inaczej! I to do lasu nie muszę chodzić!
Przyjeżdżam sobie w zeszłą niedzielę a tu ...

pod brzózkami przy tarasie rośnie sobie poczwórny koźlarz babka!
A wokół niego kilka innych wychodzących z ziemi - wielkości kciuka!
Po tygodniu, kiedy znowu się tam zjawiłem - oczom nie mogłem uwierzyć!
Kilka małych zalążków przemieniło się w gromadę wielkich dorodnych grzybów!
Było ich w sumie 18!
Przyjechałem już późnym wieczorem, więc zdjęcia robione przy reflektorach samochodu.
Ale musiałem je zrobić, bo nikt by mi na słowo chyba nie uwierzył!
 Rosły sobie grupkami w trzech miejscach...
 Po zebraniu był niemal cały koszyk...
 I wszystkie piękne, zdrowe, nierobaczywe...
A jaki był zapach podczas suszenia! Tylko tego zapachu nie sfotografowałem...

3 komentarze:

Ania pisze...

Witaj Kordianie,
Ależ Ty masz szczęście, bo w lesie przynajmniej moim faktycznie grzybów mało. Ja wczoraj musiałam się nachodzić 2 godziny, żeby zebrać niepełną łubiankę. Wyszedł z tego słoik grzybów marynowanych. A Twoje tak pięknie prezentują się w tym koszyku i wiesz nawet poczułam ich zapach. Pozdrawiam cieplutko. Ania:)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Pozdrawiam Zapalonego Grzybiarza! teraz są najlepsze grzyby, dorodne i nierobaczywe, a Twoje prawie sprzed 3 tygodni, i takież same; cieszy mocno, kiedy można u siebie je zebrać, prawda? i ja suszę swoje zbiory, na zimę jak znalazł; pozdrawiam serdecznie.

Aga pisze...

Co tam w Młynie taka cisza.... Zmielilibyście jakiegoś posta...to by człowiek głodną duszę nakarmił :-) Pozdrawiamy!!!