poniedziałek, 17 grudnia 2012

Powtórka wyjazdu - niemalże...

Wyjazd zeszłotygodniowy został powtórzony! Niemalże...
Piszę niemalże, ponieważ: śniegu nie było, mrozu nie było, chłodu strasznego w domku też nie było!
Jak przeglądam zaprzyjaźnione blogi, to oczom nie wierzę, jakie gdzieniegdzie na wschodzie i północy śniegi.
A u nas po zeszłotygodniowym śnieżku pozostały wspomnienia - chłopcy wybrali więc zabawy przy cieple domowego ogniska, zamiast taplać się w rozmokłym błocku.
Pomimo cieplejszych temperatur powietrza, wnętrze nieogrzewanego domu szybko wychładza się. Przeczuwałem, że temperatura we wnętrzu będzie w okolicach 5 stopni i dlatego w piątek, jak cały dom (miejski) poszedł spać, wskoczyłem w samochód i ok 21-szej byłem już na wsi. Szybko rozpaliłem w kominku, nałożyłem polan na maksa, ustawiłem konwektory, naszykowałem drewna na następne palenie i jak temperatura zaczęła iść w górę, wróciłem z powrotem - w mieście byłem jeszcze przed północą.
Kiedy wczoraj zabrałam synków na wieś - w domku było 11 stopni, więc znośną temperaturę osiągnęliśmy bardzo szybko.
Wyjazd minął pod hasłem "szachy"!
Do tego stopnia, że jak wracaliśmy do miasta, to grę musieliśmy zabrać ze sobą.
Teraz to nie będzie już "działkowa" zabawa, a skończy się tak, że niedługo synowie krzykną ojcu "Tata, szach mat!".
Muszę odszukać gdzieś w domu swój stary podróżny zestaw gier, jeszcze "made in USSR", który zawierał kilka popularnych gier i zjechał ze mną trochę Polski, będzie na podróże z chłopcami jak znalazł!

Brak komentarzy: