Chodzi, cyka, uroczo wygląda...
Kolejny kilkudziesięcioletni gadżet rodzinny - zegar babciny, który dostałem parę lat temu na kolejne urodziny.
Zawsze przyjazd rozpoczynam od jego nakręcenia. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby się zatrzymał przed moim przyjazdem! Wytrzyma ponad tydzień, a później pięć obrotów kluczem przedłuża jego żywotność - i cyka dalej poruszając wahadłem.



3 komentarze:
Witaj Zyferytowy Młynie :)
Marzy mi się taki stojący zegar, który wybija godziny w półmroku.
Miejsce dla niego czeka i pewnie kiedyś się doczeka...
Pozdrawiam z Pomorza.
Piotr
mój dziadek miał podobny zegar- nakręcanie go to był wielki zaszczyt.
Konradzie, taki wisi u mojej teściowej, jeszcze po dziadkach, z podrzeźbianą skrzynką, patrząc na niego czuję szacunek, i ma cudowny dźwięk, gdy wydzwania godziny. Piękna pamiątka rodzinna, pozdrawiam całą sympatyczną rodzinkę.
Prześlij komentarz