Umiłowanie do malin oraz cena jaką osiąga pojemniczek tych owoców w obecnym sezonie zmusiły mnie do założenia kolejnego zagonu w moim ogrodzie. A tak naprawdę, to chyba marzenie o tym, że grzebanie w ziemi i czas temu poświęcony zaowocuje w kolejnych latach wraz z posadzonymi krzaczkami i będę miał swoje własne, wspaniałe plony! Pożyjemy, zobaczymy!
I oto tak powstało poletko na wolnej przestrzeni pomiędzy drzewami.
Dzięki pomocy przyjaciela Grzesia i jego wspaniałej glebogryzarce udało się bez zbędnego nakładu sił, czasu i pracy w ciągu kilkudziesięciu minut uprawić stary trawnik i spowodować, aby wyglądał na przygotowany zagon.
Ziemię użyźniłem wytworzonym samodzielnie kompostem oraz granulowanym obornikiem i w tak przygotowany grunt wsadziłem ponad setkę, zakupionych w niedzielne popołudnie 9 października, zaszczepek malin .
Po sadzonki, znalezione w ofercie OLX-a, wybrałem się do Pawliczki pomiędzy Lipskiem a Iłżą.
Teraz muszę zabrać się za drzewa, które w okresie letnim bardzo zacieniają ten fragment ogrodu. Dla rozjaśnienia grządki muszę solidnie wykrzesać jabłoń, orzecha i modrzewia.
Robota na najbliższe tygodnie zaplanowana!














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz