wtorek, 15 listopada 2011

Jesień za nami...

No i zleciała...
Jesień!
Jak z bicza strzelił!
Kilka wypadów na wieś - porządki przygotowujące do zimy i mrozów...
I dobre rady ojczulka: "Pamiętaj, zakręć wodę w kranie na dworze, żeby mróz nie rozsadził", "schowaj huśtawkę", "przytnij maliny", "przesadź winogron"...
Dobrze, że pogoda jesienna zrehabilitowała letnią i było pięknie, ciepło, malowniczo...
I daliśmy radę z tym wszystkim!
A ostatni dzień spędzony na wsi był po prostu wspaniały - słonko, cisza, zero wiatru. Dzieciaki cały czas na świeżym powietrzu. Całą brygadą pomagali sprzątać opadłe liście. Każdy z chłopaków miał swoje grabie i taczki. Ile pracy wykonaliśmy! A ile radości przy tym było! Tarzanie się w suchych stertach liści, tradycyjne przejażdżki na taczkach..., a później wygrzewanie przy czarującym cieple kominka. Teraz zima nam nie straszna - czekamy na śnieg, mróz, sanki, Święta, choinkę...

Tak właśnie uczciliśmy Święto Niepodległości! Ciesząc się sobą i Wolną Ojczyzną.
Więc kiedy usłyszeliśmy zza płotu głos sąsiadki: "Wy tu się tak bawicie, a w Warszawie się tak leją!!!", stwierdziliśmy, że ludzie zapomnieli o tym, po co kiedyś inni za nas walczyli, po co ginęli, po co się poświęcali. Gdzie jest ten "POKÓJ i MIŁOŚĆ"??? Czy tylko u nas?
Trzeba nauczyć się żyć bez wojen, kłótni i konfliktów. Trzeba umieć żyć obok siebie - mimo różnych poglądów, zdań, religii... Ważne jest zrozumienie, znalezienie złotego środka, kompromisu...
Wiem, łatwo się mówi! Ale próbować trzeba...







2 komentarze:

Ania pisze...

Fajne rodzinne, jesienne porządki. I jakie zaangażowanie. Podziwiać tylko. Pozdrawiam. Ania:)

Maria z Pogórza Przemyskiego pisze...

Miło popatrzeć na Waszą rodzinę, takie spędzenie święta ma chyba większy urok od manifestowania, my również byliśmy na Pogórzu, pozdrawiam Was serdecznie.