piątek, 15 kwietnia 2016

Kanalizacyjne wykończenia

Wreszcie przyszedł czas na przywrócenie stanu pierwotnego ogródka wokół domu rozkopanego podczas zeszłorocznych robót związanych z budową w naszej wsi sieci kanalizacyjnej. Trzeba przyznać, że w moim przypadku nie do końca jest to identyczne "przywrócenie". Przy okazji nastąpiło kilka zmian. Jedną w kluczowych to podniesienie terenu przy furtce od strony rzeki, w miejscu gdzie podczas deszczy lub w wilgotnych porach roku wychodziła woda podskórna i zawsze płynął mały strumyczek lub stała kałuża (to zasługa, jak zawsze przy tego typu pracach związanych z plantowaniem terenu, mojego taty Stasia!). Druga wymuszona zmiana to renowacja trawnika - nie oszczędziły go koła i łycha koparki, a kreciki również szalały sobie na nim od dawna. Trzecia zmiana dotyczy mojego bogatego drzewostanu, kilka drzew zostało wyciętych, parę przesadzonych. W kolejce czeka parę sosenek (może powstanie z nich niedługo nowa drewutnia).
Pracy jak zawsze dużo, tylko czasu mało!
Na szczęście trawka posiana już wschodzi i ziemia się lekko zieleni.
Liście wygrabione odsłoniły wschodzące funkie, konwalie i paprocie.
Ogródek czeka w gotowości na zagospodarowanie - malinki odbijają, piwonie już spore, tulipany w pąkach. Szkoda tylko, że ta ziemia u mnie taka licha... W tym roku dokupiłem kilka worków torfu i ziemi ogrodowej - może lekko się wzmocni... Kiedyś w każdej oborze stało przynajmniej po jednej krowie, to i obornik był, aby użyźnić glebę. A dziś nie uświadczysz na dużej wsi nawet jednej krowy!
Co pozostaje? Chemia? Albo własny kompostownik! Muszę nad nim mocno pomyśleć!









Brak komentarzy: