W ostatnią sobotę obchodziliśmy łączone urodziny chłopców - 8 Ignasia i 10 Filipka.
Z tej okazji odbył się mały zlot Przyjaciół i Znajomych.
W plenerowej imprezie wzięło udział dwanaścioro dzieci i 10 dorosłych.
Był i grill, i tort, i lody, i mecz: tatusiowie kontra dzieci.
Bramka młodzieży była jak zaczarowana - za sprawą dzielnego bramkarza Frania - tatusiowie w tej bitwie polegli 2:3!
Obrońcy ustawieni w mur pod bramką, bronili swych pozycji jak niepodległości (równie dzielnie chronili swoje "klejnoty")!
W ferworze gości i natłoku zabaw nie musiałem się martwić o rozpalanie i przypilnowywanie grilla.
Na szczęście sprawdza się elektryczna grilljeta, która w takich sytuacjach jest niezastąpiona.
Na zakończenie pobytu pamiętaliśmy narwać kwiatów czarnego bzu.
Już jest nastawiony - dziś wieczorem będzie zlany pyszny sok...




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz