poniedziałek, 11 maja 2020

Kolejna wiosna - czas zmian w dobie COVID-19

Ta wiosna jest inna niż wszystkie!!!
A to za sprawą rozprzestrzenienia się koronawirusa i ogłoszenia pandemii COVIC-19.
Dzieci przestały chodzić do szkół. Prace, zwłaszcza biura i urzędy, działały też na "pół gwizdka" - przeważnie zdalnie z domu, z wykorzystaniem komputera, Internetu bądź telefonu.
Jedynie szpitale działały pełną parą. Nawet szpital mojej żony został przemianowany za zakaźny (tzw. jednoimienny), a ona sama działa na pierwszej linii walki od samego początku!

Ja natomiast, wykorzystując ten czas, a także dostępność lokalnej ekipy fachowców z Szydłowca, postanowiłem stworzyć na działce pomieszczenia, tak potrzebne od wielu lat szopki, pakamery, drewutnie.

Całą zimę planowałem, co zrobić. Czy garaż blaszak stawiać, czy murować jakiś budynek?
I stwierdziłem, że wykorzystam zbudowaną dwa lata temu wiatę na drewno opałowe. Na szczęście była ona na tyle duża, że można ją było tak zaaranżować, aby powstał funkcjonalny schowek na działkowe "przydasie" - rowery, kosiarkę, narzędzia ogrodowe...
Pierwotnie był pomysł, aby obić ją całą, ale wyglądałaby typowo, jak drewniana szopa. Więc zdecydowałem się na wariant pośredni - obicie połowy i powiększenie przestrzeni na drewno opałowe poprzez dołożenie tylnego daszka.
Natomiast w trakcie prac narodził się szybki pomysł na wykorzystanie przestrzeni pod werandą i stworzenie tam dodatkowego zamykanego pomieszczenia likwidując przy okazji całą graciarnię, która się zrobiła pod spodem tarasu z pozostałości rygli, sztachet, łat, oflisów i kamieni posadzkowych.
A jak już była chętna ekipa, to i płoty poszły do wymiany. Pierwotnie miałem wymienić tylko siedem najgorszych i najstarszych przęseł, ale jak znaleźliśmy na OLXie sztachety w dobrej cenie po 2 zł za sztukę, to warunek był jeden - bierzecie wszystkie. A był ich prawię 1000! Więc wymieniliśmy całe ogrodzenie dookoła!
A jak już było skończone i ekipa odchodziła, to szef zasugerował, że teraz to przydałoby się nawieźć troszkę ziemi i wyrównać teren, bo tu się podniosło, tam znów obniżyło, a tu by się wyrównało... No i co? I zamówiłem ciężaróweczkę torfu - tylko 8 ton kompostowej ziemi. (To co, że koszt wszystkich prac wyniósł 200%  kosztorysu ?- Warto było!).
A na koniec umówiłem się z majstrem na kolejną ważną robotę: wymianę bramy na nową - przesuwną. Teraz spawana jest konstrukcja, a montaż ma być gdzieś latem.
A teraz kilka zdjęć obrazujących stan sprzed zmian, w trakcie prac i stan finalny.

Tak było jeszcze 30 marca 2020 r. Po wiatą hulał wiatr, rozganiał liście i oprócz składowiska rygli, desek, to nie było z niej większego pożytku.



Na zdjęciu z jesieni 2019 roku w tle widać składowisko klatek i kartonów ze szczapkami na rozpałkę, trochę desek, trochę brzozy do kominka i fruwające suche liście... I Filip na huśtawce!



Zaczęło się od wylania uzbrojonej płyty betonowej po drewutnią.


Weranda,choć bardzo lubiana i funkcjonalna, to w okresie jesienno-zimowym nie wyglądała zbyt okazale (zwłaszcza składowisko pod nią).



Zapadła szybka decyzja: pogłębiamy trochę, plantujemy grunt do poziomu, wzmacniamy stopy konstrukcyjne pod słupami i robimy pomieszczenie. Niskie, bo niskie - ale pomieszczenie!



I zaczęło się dokładanie prac ekipie... O! Wykorzystajcie tan kamień, co leżał pod werandą!



I jeszcze tę kostkę brukową pozbieraną z różnych miejsc też ułóżcie! O! Jaka powierzchnia powstała! A, to zróbcie jeszcze daszek...



O, zostało jeszcze parę kamieni? To zobaczcie! Tu od północy nic nie rośnie! Może tutaj?



A płot cały, dookoła! A co?!



Prawie koniec! Budyneczek gotowy!


To jeszcze ziemi troszkę dowieziemy, żeby wyrównać teren i trawkę zasiać.


Matko! Ale tej ziemi! No to, do roboty! Trochę tu, trochę tam, trochę na ogródek.


 

Teraz weranda zaczęła wyglądać tak! Przesadziliśmy z żoną winobluszcza pod piwnicę i posadzimy nowe roślinki...




Nawet miałem kilku moich pomocników. Filip już nawet taczką powoził, a Ignaś z Olafem dzielnie rozbijali dziabkami bryły zbitego torfu.



Ziemia rozsypana, ogródek uprawiony, kwiatki posiane, ścieżki odchwaszczone, nasadzone nowe krzewiki i byliny: jeżyny, hortensje, krzewuszki, pigwowiec i inne.



Jeszcze tylko piwniczka czeka grzecznie w kolejce na swój remont i transformację...



Babcia Lenka sprawdza efekty naszej i swojej pracy - chyba jest nieźle, jak na akcje typowo weekendowe.


Teren rozplantowany, ziemia uwałowana, trawa posiana.


Teraz zwierzęta małe i duże czekają, aż murawa powschodzi i będzie można biegać po niej do woli!
Trochę muszą uzbroić się w cierpliwość.



Brak komentarzy: