środa, 16 marca 2011

Artefakty rodzinne c.d....

Pisałem niedawno o moim dziadku Lolku - nie o tym od młyna, ale drugim - jak to się mówi, po kądzieli.
Mimo, że nie miałem szczęścia go poznać - zżyty z NIM jestem bardzo.
Uważam, że to po nim jestem, jaki jestem.
Kocham podróże, piękne miejsca, spokój, biwak, góry, las...
Ja nieźle znam Polskę - szczególnie południe - Bieszczady, Pieniny, Gorce, Beskid Sądecki, Żywiecki, Karkonosze...
Ale jak wspomnę, co widział dziadziuś - radomski strażak, wodniak, marynarz - niemal 80 lat temu, to moje podróże przy tym to PIKUŚ ...
I to pismo ... kaligraficzne, o którym dzisiaj tylko wspomnienia...

7 komentarzy:

Unknown pisze...

Dziadek pewnie patrzy z góry na Ciebie z uśmiechem i mruczy pod sumiastym wąsem: Udał mi się wnuczek, nie ma co!"

Zyfertowy Młyn pisze...

nie miał wąsa... jak ja...
ale reszta się chyba zgadza...
dzięki!

Aleksandra Stolarczyk pisze...

imponujące!:)

Ania pisze...

Cudowna pamiątka! Kocham takie stare zdjęcia i pocztówki. Mnie by się marzyła podróż śladmi dziadka.

Unknown pisze...

Ale może teraz dziadek wąsa zapuścił?:-)))

Unknown pisze...

Super blog ... zaczytałam się ... będę zaglądać częściej :) Pozdrawiam :)

Anonimowy pisze...

Skąd ja to znam.... :) Tez czuję się bardzo związana z dziadkami , pradziadkami ogólnie ze swoimi korzeniami :) Wspaniała pamiątka i cudne wspomnienia .
Pozdrawiam cieplutko