Wczoraj zaraz po pracy pojechałem na wieś zobaczyć co w trawie piszczy.
A że popołudnie było ładne, nawet mrugało zachodzące słońce, to "piszczenie" łatwiej było zauważyć.
Od jesieni gmina prowadzi wielką inwestycję i buduje oczyszczalnię ścieków oraz kanalizację sanitarną. W związku z tym trwają prace ziemne, które do miłych i przyjemnych, szczególnie dla mieszkańców, nie należą. Rozkopane podwórka, ogródki, trawniki. Pozdejmowane lub uszkodzone ogrodzenia. Pousuwane nasadzenia - iglaki, żywopłoty, drzewa. Pół biedy jak ktoś miał trawnik lub pusty o tej porze roku ogródek. Gorzej, jak front podwórka od strony drogi był zagospodarowany i było na nim wiele kilkunastoletnich nasadzeń. Tak, jak w moim przypadku - żywopłot modrzewiowy i ligustrowy, 2 świerki, jodła kamczacka, tuje, stare jabłonie. Ciekawe, jak sobie z tym poradzą - a prace prowadzą już za płotem (podobno na moim odcinku mają przebijać się ciśnieniowo bez kopania - zobaczymy).
Wszędobylskie błoto i breja. Zanim mieszkańcy skorzystają z dobrodziejstw tejże infrastruktury, stracą sporo nerwów. Ile trzeba ponieść nakładu pracy i funduszy, aby odtworzyć stan pierwotny oraz zaprowadzić ład i porządek. Nawet dojazd do posesji bywa chwilami utrudniony i trzeba poczekać parę minut na odblokowanie drogi.
Tuż obok mnie powstały jakieś większe wykopy. Podobno ma tu być jakaś przepompownia, która przepchnie ścieki dalej w stronę oczyszczalni.
A na podwórku krety poszły w ślad koparek. Stwierdziły chyba, że jak wykopy, to na całego!
Tak zrytej murawy, to nie miałem w życiu.
Na jesieni, kiedy już rozpoczęły swoją krecią robotę, oczytałem się w sieci, żeby zainstalować odstraszacz. Kupiłem w Praktikerze za kilkadziesiąt złotych to piszczące i wibrujące urządzenie, wetknąłem w kretowisko i liczyłem, że udręczone zwierzątka pójdą sobie nad rzeczkę, tam gdzie ich uszom nikt nie będzie dokuczał.
Zmieniam zdanie, to nie jest odstraszacz , tylko oswajacz kretów!
Na opakowaniu producent przestrzegał, że w pierwszych dniach stosowania, wkurzone zwierzęta, zwiększają swoją aktywność i ilość kopców się zwiększa. Ale w moim przypadku, to wkurzyły się chyba na maxa! Nie dość, że od października ilość ziemnych wulkanów zwiększyła się ponad dziesięciokrotnie, to kopią cały czas i zamiaru przestać nie mają!
Kpią sobie z tego ustrojstwa - nie polecam i noszę się z zamiarem reklamacji, że nie spełnia swojej podstawowej funkcji.
A może ktoś zna skuteczne metody wytłumaczenia krecikom, żeby u mnie nie kopały?




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz