wtorek, 24 lutego 2015

Wieczorny spacer wokół szydłowieckiego zamku

Sobota, 21. lutego, była piękna, ciepła, prawie wiosenna. Aż zachęcała do wyjścia z domu, pojechania gdzieś, aby pooddychać świeżym powietrzem.
Po kilku dniach zmagania się z wirusami zarówno dzieci,  jak i własnymi, lekko już ozdrowiały ruszyłem na wieś, dojrzeć postępy w pracach nad budową kanalizacji, mając przy tym nadzieję na lekkie wyciszenie po ciężkim tygodniu.
Kiedy dojeżdżałem do Szydłowca, znad zamku świeciło na pomarańczowo na bezchmurnym  niebie zachodzące słońce. Zrobiło się tak malowniczo, że postanowiłem zrobić sobie mały spacer i zobaczyć przy okazji efekt rewitalizacji zamku oraz całego otoczenia - dziedzińca, wyspy, parku, drzewostanu.
Zaraz po wyjściu z samochodu moim oczom ukazało się ciekawe malowidło na odnowionej fasadzie zamku. Co za artysta namalował takie drzewo? To natchnęło mnie do wyjęcia kieszonkowego aparatu fotograficznego, czyli telefonu.








Efektem prac było odnowienie całego gmachu i jego zaplecza, ale ja wolałem chyba TEN stary zamek... Ten już nie ma tyle uroku i TEGO ducha... Jednak piękny, jasny i nowy tynk akrylowy nie zastąpi nadgryzionej zębem czasu i pokrytej patyną glonów łuszczącej się faktury piaskowej elewacji, spod której, tu i ówdzie wyzierały odkryte cegły lub kamienie. Teraz jest taki "piękny", jak plastikowy...





Pochwalić jednak trzeba remont parku. Powstały nowe alejki, mostki, nawet pomost pływający. Przybyło wiele latarni, ławek i koszy na śmierci. Przy tym słońcu i bezlistnej porze roku, wraz z zamkiem prezentował się, w nieodległym rynku,  świeżo odrestaurowany ratusz.

Nawet "krzywe" drzewo pięknie  prezentowało się wiszące nad zamarzniętą jeszcze fosą.

Muzeum Ludowych Instrumentów Muzycznych niestety zamknięte do odwołania że względu na zmianę ekspozycji.


Po dotarciu na wieś zobaczyłem efekt robót. Wykop miał chyba ze trzy metry... Następny w kolejce mój plac... Już się boję! 


Inni przeżyli,  to może i ja też.
Rzut oka na wieczorne niebo i rogalik księżyca nad stawem.

Trzeba napalić w kominku i wracać do rodzinki.

1 komentarz:

Unknown pisze...

Ja też mam słabość do zamków i pałaców, na których widać upływ czasu ( acz niekoniecznie mam tu na myśli ruiny ).
Kanalizacji trochę zazdroszczę. Przed nami robótka wiosną - bedziemy przydomowa oczyszczalnię robić:-))
Asia