Nie rozstałem się jednak z większością mebli i sprzętów po staruszce.
Są teraz elementem wyposażenia mojej chatki, znakomicie wkomponowując się w jej charakter.
Święte obrazy, zegar, lampy, krzesła...
Tylko szafa została rozłożona na części i czekała "lepszych dni" w garażu. Przy zagospodarowywaniu poddasza powstała dla niej specjalna wnęka między kominami - "szyta na miarę".
Kilka dni temu ją również przewiozłem na wieś i rozpocząłem jej renowację.
Postanowiłem, że po oczyszczeniu i przeszlifowaniu pomaluję ją na biało.
Mam nadzieję, że będzie ładnie wyglądała i będzie nam służyła swoją pojemnością przynajmniej przez tyle lat co babci...
Tu jeszcze 2012r. - stoi na swoim starym miejscu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz