Spojrzenie, włosy, wzrost...
Choć go nie widziałem, nie poznałem...
Kocham go jednak bardzo!
Wiem, że stamtąd gdzie jest, patrzy na mnie, wspiera i otacza opieką...
Dziadziuś Lolek.
Strażak, podróżnik.
Jeszcze przed wojną, pływając, jako obsługa na znanych polskich statkach pasażerskich (Pułaskim i Batorym) opłynął dużą część świata: Nowy York, Buenos Aires, Genua, Neapol, Gibraltar, Puerto Rico...
Jego serce nie wytrzymało 03.02.1967r.
Choć dla mnie bije dalej...
W cząstce mnie...
W opowieściach i anegdotach o nim, które, od najwcześniejszych moich lat, opowiada mi mama...
W zdjęciach...
W pamiątkach po nim i babci...
W starych pocztówkach, które przysyłał lub przywoził ze swoich podróży...
Dziś mija 48 lat od jego śmierci...
A za trzy dni, będzie już 3 rocznica, kiedy odeszła do niego Babcia Marysia...
Pośrodku, ta piękność z warkoczykami, to maja mama.
Ślubne zdjęcie - Dziadziuś w strażackim mundurze.
Dziadek w czasach kiedy pływał po świecie.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz